sobota, 20 czerwca 2020

Rowerkiem do Tuczna

Dzisiaj pierwszy raz wybrałam się z domu do Tuczna rowerem. Przejechałam 21.43 km. Stwierdziłam, że bez sensu ładować rower na dach, skoro mogę tę trasę zaliczyć jako trening. Bardzo ładnie się przejechało, pogoda była idealna. Trochę wiaterku ale jadąc w lesie nie czuło się go w ogóle.
Teraz siedzę przy kompie i  w internecie wyszukuję sobie coś ciekawego do zobaczenia i jeżdżenia w okolicy, głównie Puszczy Zielonki, ale może i w stronę Pobiedzisk ruszę. Zobaczymy.
Najpierw puszcza :)
A oto kilka fotek z dzisiejszej trasy. Maczki mnie zauroczyły.


Na trasie - Gruszczyn.

Na trasie - Gruszczyn.




Gruszczyn.

Wierzonka.

Wierzonka.
Przed Karłowicami jest całe ogromne pole obsiane facelią czyli naszą "polską lawendą". Dzisiaj już nie było ono tak pięknie fioletowe jak w ubiegły tygodniu, ale jeszcze trochę efektu jest.






Jak mijam już ten napis przy wjeździe do lasu, przed Tucznem, to od razu inny zapach, inne powietrze.
A na miejscu, na działeczce, takie cudo... Jak zwykle o tej porze ta róża zachwyca.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz