Tak prawie można nazwać mój wczorajszy wypad do Tuczna.
Już chciałam trochę wyjechać z domu. Nadal jeszcze mamy zakaz chodzenia do lasu, ale poszłam na spacerek. Trochę miałam stracha czy jakieś służby leśne albo policja mnie gdzieś tam nie namierzą, ale w sumie w piątek ... kto by tam w południe po lesie chodził. Więc udało mi się zaczerpnąć i powietrza i pooglądać budząca się przyrodę.
W czwartek byłam po dwóch tygodniach w sklepie.
Generalnie mi jest dobrze w domu, ale trochę już tez chciałam iść w plener z aparatem. Taka przyroda teraz jest piękna.
Więc ponieważ miałam w expiate tylko jedną lekcję, przygotowałam obiad zaraz po niej, a potem czmychnęłam na działkę. Było cudnie!! Tak bardzo nie chciało mi się wracać do domu. Postanowiłam, że jak na majowy weekend będzie też tak ładnie, to co najmniej na dwa pojadę.
Działkę mam już tam tak ładnie ogarniętą, nawet chyba lepiej niż tu przydomowy ogródek.
Ale pomalutku, i tu się zrobi.

















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz